Po powrocie z wakacji u taty pojechałam z mamą nad morze do Władysławowa.

Pogoda nas nie rozpieszczała, a mimo to tłum ludzi nie pozwolił nam na codzienne leżakowanie. Ogólnie tyle się działo, że musiałabym tu napisać powieść. Opowiem o kilku przygodach:

Pewnego ciepłego dnia wybrałyśmy się do Ocean Park- parku rzeźb zwierząt morskich w skali 1:1. Wycieczka między rybami i ssakami była bardzo ciekawa i pouczająca. Najbardziej  spodobał mi się jednak ogromny, darmowy plac zabaw, na którym zamiast szaleć bez opamiętania musiałam się pilnować z powodu nieodpowiedniego stroju – spódnicy. Mimo wszystko było ekstra! 🙂

Kolejny cel to wycieczka do Domu Rybaka. 1-wsze piętro to muzeum motyli, na szczęście sztucznych. 2-gie piętro to wystawa na temat iluzji optycznych czyli coś co kocham. Bardzo wiele ciekawych doświadczeń. W końcu najwyższe piętro czyli dziewiąte i taras widokowy. Jak się okazało nie wyrosłam jeszcze z lęku wysokości, co widać na poniższym obrazku.

Była też wycieczka do Jastrzębiej Góry gdzie kilka lat temu spędzałam wakacje. Odtworzyłam kilka zdjęć "z młodości" i obudziło się wiele wspomnień.

Kolejny cel to Hel 🙂 Byłam w fokarium, na latarnii morskiej…

… oraz na Cyplu Helskim.

.

Dużo w sumie nie pochodziłyśmy, bo na widok melexów, które tylko zachęcały do przejażdżki, odezwał się w nas "leniuszek".

Oczywiście nie obyło się bez odwiedzin w Chałupach "Welcome to". Odwiedziłyśmy plażę, zebrałyśmy muszelki, ale i cudowne wspomnienia.

Cały pobyt był fantastyczny i w sumie nie przeszkadzał mi brak słońca, bo poznałam kolejne 6 nadmorskich miast 🙂