Tym razem naprawdę kiepsko się poczułam, nagle dopadł mnie ogromny kaszel i trudności z oddychaniem. Nie było na co czekać, musiałam skorzystać z jedynego ratunku jakim jest mój Doktorek w Rabce. Tym razem byłam dwa tygodnie ponieważ przez tydzień leżałam w gorączce.

Gdy wróciłam do domu, mama zrobiła mi ogromną niespodziankę – powiedziała, że pojedziemy do schroniska po psa. Wzieliśmy ślicznego psiaka o imieniu Filip. Na poczatku był bardzo spokojny, nie szczekał, nawet z Mrówką szybko znalazł wspólny język. Dość szybko poczuł się jednak u nas swobodnie, bo jak się rozszalał i rozszczekał to odstrasza wszystkich ludzi przechodzących obok naszego domu. Mimo to jest naprawdę kochanym psem 🙂